Aktualności

Wspomnienie o o. Dariuszu Łysakowskim CssR – misjonarzu na Syberii

19 stycznia 2001 r. w wypadku drogowym zginął kapłan, o. Dariusz Łysakowski CSsR. Historia jego życia wydarzyła się w nieodległej przeszłości i dlatego pozostaje dla nas wszystkich bliską i zrozumiałą, lecz jednocześnie zadziwia swoją niezwykłością. Prosty, zwykły kapłan, jego doświadczenie kapłańskiego posługiwania to było tylko 6 lat. Cóż może być ciekawego i niezwykłego w jego życiu? Jednakże czytając albo słuchając wspomnień oraz świadectw o nim, którymi dzielą się różni ludzie, towarzyszy poczucie, że opowieść dotyczy jakiegoś mędrca albo człowieka, który przeżył długie piękne życie.

Kapłańska posługa o. Dariusza rozpoczęła się w małej polskiej wsi, marzył, aby wyjechać stamtąd gdzieś daleko na misje. Myślał również o Rosji. Dlatego, kiedy zaproponowano mu wyjazd na Syberię, zobaczył w tej propozycji działanie Bożej Opatrzności. Ojciec Dariusz bardzo się cieszył, że Matka Boża Fatimska, która mówiła o nawróceniu Rosji, powierzyła mu taką misję.

21 października 1996 r. o. Dariusz przybył do Prokopiewska na Syberii, gdzie posługiwali już grekokatoliccy księża z Ukrainy (redemptoryści obrządku grekokatolickiego, przyp. tłum.) oraz kapłan z Irlandii, o. Antony Branagan CSsR, z którym o. Dariusz współpracował przez 5 lat. W tej wspólnocie o. Dariusz rozpoczął swoją posługę w Kuzbasie (Kuźnieckie Zagłębie Węglowe w Rosji, położone w obwodzie kemerowskim i nowosybirskim, przyp. tłum.). Równocześnie ojciec przyjeżdżał do Kemerowa i cały czas szukał wierzących katolików po całej kuzbaskiej ziemi. Interesował się historią pobytu na tych terenach Polaków, Niemców, Ukraińców, które to narodowości przede wszystkim reprezentowały wiarę i tradycje katolickie na Syberii. Małymi krokami docierał do katolików, systematycznie wyszukiwał w książkach telefonicznych polskie, niemieckie, litewskie nazwiska i dzwonił.

Tym sposobem 25 grudnia 1996 r. zebrała się malutka piętnastoosobowa wspólnota. W Młodzieżowym Domu Kultury ojcowie wynajęli małą salkę, należącą do Centrum Kultury Niemieckiej. Tam odbywały się pierwsze Msze św. W czasie nabożeństw z sąsiadujących pomieszczeń docierały dźwięki różnych instrumentów, śpiewy zespołów ludowych. W takich warunkach odradzał się Kościół Katolicki w Kuzbasie. W niedziele Msze św. były odprawiane w domu kultury, zaś w dni powszednie ojcowie zapraszali nas do siebie, do mieszkania, które wynajmowali.

W lutym 1997 r. przez miasta Syberii peregrynowała figura Matki Bożej Fatimskiej z Portugalii. Było to wielkie wydarzenie dla tamtejszych parafii. 20 lutego o. Dariusz razem z o. Antonym opowiadali w kemerowskiej telewizji o objawieniach fatimskich i zapraszali mieszkańców miasta na spotkanie z Maryją.

Dzięki Bogu, działania te przyniosły owoce. Matka Boża Fatimska, jak prawdziwa Matka, zebrała dzieci pod swoim płaszczem w małej sali domu kultury. Było duszno, brakowało miejsca, jednak radość, że wspólnota rośnie, była tak wielka, że te niedogodności nie mogły jej przyćmić. Dopiero po jakimś czasie w pełni dostrzegliśmy wzruszające relacje między o. Dariuszem i Matką Bożą, jego szczególne nabożeństwo do Matki Bożej Nieustającej Pomocy, która prowadziła go przez życie. Nic dziwnego więc, że zaproponował, aby parafia w Kemerowie była poświęcona Niepokalanemu Sercu Najświętszej Maryi Panny.

W maju 1997 r. trzy parafianki (Galina Szejko, Lilia Dziuba i Natalia Kovalenko) pojechały z o. Dariuszem do Polski, na Kongres Eucharystyczny, który odbywał się we Wrocławiu. Cała podróż, od początku do końca, była przepełniona modlitwą, i prawdziwymi cudami, dowodami Bożej miłości, wielkim zaufaniem o. Dariusza do Boga. Podczas pielgrzymka miały miejsce liczne spotkania z ciekawymi ludźmi, którzy swoim życiem dawali świadectwo o miłości Boga. Poprzez te spotkania jeszcze bardziej poznawaliśmy o. Dariusza: jego troskliwą i wzruszającą relację do osób niepełnosprawnych, pełen szacunku stosunek do starości, otwartość na drugiego człowieka, zaufanie Duchowi Świętemu, który rzeczywiście prowadził go przez wszystkie życiowe doświadczenia. Ciągle odczuwaliśmy odpowiedź Boga na modlitwy ojca Dariusza. Na przykład wówczas, gdy nagle okazało się, że zaproszenia na Kongres nie są poświadczone pieczęciami, a nas mimo to przepuszczają przez granicę. Albo że jako pielgrzymi z Kemerowa mogliśmy uczestniczyć we wszystkich prawie spotkaniach ze św. Janem Pawłem II. Na niektóre z tych spotkań potrzebne były wejściówki, a my ich nie mieliśmy. Nagle okazywało się, że je mamy! Dla o. Dariusza kluczem do wszystkich trudnych sytuacji była modlitwa, modlitwa i raz jeszcze modlitwa. Mówił: «Jeśli to jest dzieło Boga, to znaczy, że wszystko będzie w porządku! A ja wiem, że to jest dzieło Boga, bo diabeł przeszkadza, ale mu się nie uda!». Hasło o. Dariusza «Jesteśmy z Syberii», magicznie działało na wszystkich policjantów w Polsce i dlatego wszędzie mieliśmy “zielone światło”. Czy to była magia, szamaństwo? Nie! Po prostu Pan odpowiadał na niekończące się modlitwy naszego ojca, na jego wielkie zaufanie.

Dla o. Dariusza szczególnie ważne było świadectwo dawane przez parafianki z Kemerowa w jego rodzinnej parafii. Bardzo przeżywał, jak przebiegnie spotkanie z jego rodziną i rodakami, z księdzem, który znał go od dzieciństwa i który pobłogosławił go na posługę kapłańską. Oczywiście ojcu Dariuszowi nie zależało na pochwałach, dla niego ważne było zdanie księdza, którego nie chciał zawieść. I nie zawiódł!

Od lipca 1997 r. Msze św. odbywały się w Domu Kultury Górników. Właśnie tam, o. Dariusz pobłogosławił pierwszy w historii kemerowskiej parafii ślub – Romana i Jany Żych. Od pierwszego dnia posługi na Syberii ojciec miał wielkie plany, spieszył się, aby wiele zrobić. Był całkowicie posłuszny Duchowi Świętemu, niezwykle Go kochał. Duch Święty był jego wewnętrznym nauczycielem i kierownikiem, źródłem jego mądrości. Prowadzony przez Ducha Świętego w 1998 r. przyjechał do Jurgi, zebrał parafian i zaczął realizować swoje marzenie.

Pierwsze Msze św. ojciec służył w domu Anny Wolf i Marii Bykowej, a następnie w kinie “Promień”. Później został zakupiony dom przy ul. Leningradzkiej 4. Gospodarze jeszcze do końca nie opuścili mieszkania, a parafianie na czele z o. Dariuszem już zaczęli remont. Podczas remontu Msza św. sprawowana była w jednym z pokoi. Z czasem ze zwykłego, starego domu, o. Dariusz z pomocą parafian, zrobił przytulną, małą kaplicę.

W kwietniu 1999 r. w miastach Syberii odbywała się peregrynacja relikwii św. Teresy. W dużych miastach planowano wystawienie sarkofagu z relikwiami Świętej, a w mniejszych — tylko krzyża z relikwiami. Do Kemerowa oraz Jurgi miał dotrzeć tylko krzyż. O. Dariusz zaś, będąc człowiekiem modlitwy, wierzył, że modląc się, człowiek może osiągnąć to, co niemożliwe. Krzyż trzeba było odebrać na trasie i zawieźć do Kemerowa, więc o. Dariusz i niektórzy parafianie wyjechali na spotkanie relikwii św. Teresy. Przez całą drogę modlili się. O. Dariusz, pokazując na niebo, prosił: “Hej, Tereso w niebie!!! Słyszysz mnie? Kochają Cię nie tylko w Nowosybirsku i Tomsku, wszyscy Cię kochamy. Zrób tak, aby sarkofagu, twojej świętości, mogli dotknąć i moi parafianie”.

To wielkie zaufanie i modlitwa zmieniły plany organizatorów pielgrzymki relikwii św. Teresy, i sarkofag z relikwiami pojechał do Jurgi! Wokół sarkofagu zebrała się niewielka liczba osób. Wspólnota była mała, tak jak małe były i drzwi domu, do których sarkofag się nie zmieścił i dlatego pozostał na zewnątrz, gdzie odbyła się modlitwa. W swojej homilii o. Dariusz z wielką goryczą wypowiedział takie słowa: “Pamiętamy Betlejem, gdzie ludzie również nie wiedzieli, że urodził się Chrystus. Spokojnie pracowali, załatwiali jakieś swoje sprawy, a obok było takie bogactwo. Teraz i tu, w Jurdze, ludzie przechodzą obok i nie wiedzą, jaki skarb nas odwiedził – relikwie Świętej Teresy…”. I tutaj padło głębokie zdanie: “Aby siać, trzeba świecić”. A przecież to było motto jego życia; ojciec rzeczywiście zawsze promieniował, aby móc siać. Wszystko jest możliwe dla człowieka, który tak mocno umiłował Boga.

Galina Szejko

Tłumaczenie: Elena Grigoryeva, Agnieszka Szymańska

Powyższy wpis jest pierwszą częścią artykułu, który ukazał się w biuletynie WSD Redemptorystów w Tuchowie “Rodzina Odkupiciela” nr 3 (82) 2018. Opublikowano dzięki uprzejmości redakcji.